|
|||
| Moje prace | Kłamstwo Platona | ||
|
Tu jesteś: |
Sokrates: "Zdaje się, że nasi rządzący będą musieli często stosować kłamstwo i oszukiwanie dla dobra rządzonych."*) W mojej pracy zamierzam się zająć platońską koncepcją idealnego państwa: strukturą takiej społeczności jako pochodną założeń filozoficznych Arystoklesa i specyficznym miejscem 'kłamstwa' tak w podwalinach, jak i funkcjonowaniu politei. Postaram się prześledzić warunki możliwości przejścia z różnych, opisywanych przez Platona ustrojów do państwa idealnego i poruszyć kwestię roli słowa w kształtowaniu świadomości mieszkańców takiego państwa. Nieudolność sprawowania władzy jaką Platon dostrzegał w demokracji ateńskiej, szkodliwy wpływ poetów i sofistów na młodzież, niesprecyzowane pojęcia moralne u ogółu ludzi, gonienie za zbytkami i uciechami cielesnymi, nierozsądne przesądy religijne - oto były przyczyny powstania projektu idealnego państwa. Platon oczywiście zdawał sobie sprawę, że droga do zbudowania takiego państwa jest bardzo trudna, a może i osiągnięcie celu nie do końca możliwe. Przecież idea prawdziwego państwa należy do królestwa myśli, a wszystko co powstaje tu, na ziemi, może być w najlepszym wypadku nieudolnym naśladowaniem idei. "-Ono ('państwo'-przypis mój) leży w kraju myśli, bo na ziemi, przypuszczam, że go nigdzie nie ma. -A może w niebie (...) leży jego pierwowzór u stóp bogów; dla tego, który chce patrzeć, a patrząc urządzać samego siebie. A to nie stanowi żadnej różnicy, czy ono gdzieś już jest, czy dopiero będzie."1) A więc - budowa państwa. Przed kim jednak należy postawić to zadanie? Każdy zgodzi się, że przed najmędrszymi. W czasach Platona w Grecji o prymat wiedzy upominały się trzy typy ludzi - filozofowie, poeci i sofiści. Platon jako reprezentant pierwszego rodzaju wiódł na kartach swych dialogów ożywioną polemikę tak z jednymi, jak i z drugimi, zarzucając im, między innymi, deprawację młodzieży. Według Arystoklesa poeci i sofiści przedstawiali niewłaściwe wzorce osobowe, co było konsekwencją ich oddalenia do prawdy. Po przeanalizowaniu myśli poetów można było dojść do wniosku, że ich poglądy są mętne i prowadzą do nonsensów. Świetnie widać to w pierwszej księdze "Państwa", podczas dialogu Sokratesa z Kefalosem na temat sprawiedliwości, gdy Sokrates mówi: "Otóż pokazuje się, że sprawiedliwy to jest jakby taki złodziej. Bodaj żeś ty się tego nauczył z Homera. (...) Więc zdaje się, że sprawiedliwość i według ciebie, i według Homera, i według Simonidesa, to będzie pewna sztuka złodziejska, oczywiście że skierowana na dobro przyjaciół, a na szkodę wrogów. Czy nie tak mówiłeś?"2) Sofiści za to dystansowali się od pojęcia absolutnej prawdy.3) Wędrując po Helladzie głosili, że potrafią każdego nauczyć dowolnej umiejętności, a zwłaszcza arcytrudnej umiejętności rządzenia państwem. Nauczając retoryki, którą - inaczej niż Platon w "Gorgiaszu" - uznawali za moralnie obojętną, głosili prawo najsilniejszego człowieka do władzy, w oczywisty sposób gloryfikując tyranię (np. Kallikles w "Gorgiaszu"). Ustrój ten był najbardziej znienawidzony przez tytułowego autora; nie dziwi więc niechęć Platona ku nauczaniu młodzieży przez takich ludzi, jak sofiści. Rzeczywistość polityczna dostarczała filozofowi z Aten szerokiej gamy ustrojów, które poddał analizie pod względem społecznym i filozoficznym (to jest, w jakim stopniu odzwierciedla się w nich idea doskonałego państwa). I tak opisał timokrację, oligarchię, demokrację i tyranię, wszystkie będące schorzeniami prawdziwego państwa. Państwa są, według Platona, odzwierciedleniami charakterów ludzkich: timokracja odpowiada kłótliwości i rozbuchanej ambicji, oligarchia - chciwości, demokracja - rozpasanej wolności i pobłażliwości, a tyrania - zniewoleniu. Jest jeszcze jedna forma ustroju, która stanowi punkt wyjścia dla wszystkich innych. Jest nią arystokracja, to państwo idealne bez mała, w którym panuje sprawiedliwość i rządzą najlepsi (to jest: 'najlepiej wykształceni'). Platon wyznaje teorię stopniowego upadku państwa, a więc nie byłoby możliwe, na przykład, bezpośrednie przejście od timokracji do demokracji. Skąd więc wzięły się istniejące za jego czasów ustroje państwowe? Czyżby kiedyś istniało już idealne państwo, które z niejasnych powodów przekształciło się w swoje zwyrodnienie? Wyjaśnienia Platona wydają się być nieprzekonujące, kiedy mówi: "(...) ponieważ wszystko, co powstaje, ginąć musi, więc nawet i taka budowa ('arystokracja' - przypis mój) całego czasu nie przetrzyma, tylko się rozpadnie kiedyś."4) podpierając się teoriami o okresach płodności i bezpłodności duchowej i cielesnej czy niedopełnieniem obowiązków przez strażników5) (czy nikt ich w tym państwie nie był pilnował?, czy musieli się oni sami znać na skomplikowanych teoriach harmonicznych?). Słabo uzasadnione wyjaśnienie przyczyn upadku państwa. Upadek to jedno; trzeba jednak zająć się przeobrażeniem istniejącego ustroju w najlepszy z możliwych. Arystokles wskazuje: "(...) Zanim ród filozofów nie uzyska władzy, to nie ustaną nieszczęścia ani dla państw, ani dla obywateli, ani też ustrój, który stwarzamy w wyobraźni, nie dojdzie do skutku w praktyce."6) W nowym państwie będą zatem rządzić filozofowie. To oni - kontemplujący idee znawcy prawdy - powinni wykreować nowy, właściwy porządek. "Reformatorzy na ogół dbają o to, żeby jak najwięcej ich zwolenników było nakarmionych i napojonych, i pocieszonych, i żeby posiedli ziemię. Bo tego najwięcej ludzi pragnie i przed reformą. Platon gardzi tymi pragnieniami. Zobaczymy, co z tego wyniknie dla jego reform."7) Autor "Politei" pragnie silnego i sprawiedliwego państwa. To przede wszystkim. Stawiając na pierwszym planie dobro całości zapewnia, że w najlepszym z możliwych ustrojów każdy będzie szczęśliwy. Sprawiedliwość politei jest bardzo zbliżona do sprawiedliwości jednostki. I tak w państwie idealnym znajdziemy filozofów-władców, strażników i rzemieślników, a w człowieku pierwiastek rozumny duszy kierujący temperamentem i pożądaniami. Sprawiedliwość powinna być zagwarantowana prawami. To one pozwalają zapewnić ludziom spokój i poczucie bezpieczeństwa. Rozum jednak stoi ponad prawami, co daje władcom możliwość ingerowania w osobiste życie obywateli i interpretowania praw na swoją korzyść. Arystokles nie miał na myśli żadnych potajemnych gratyfikacji dla władców. Filozofowie nie mieli stać się bynajmniej grupką ciągnących korzyści z rządzenia oligarchów. Mieli mądrze kierować państwem, dbając o interes obywateli. "(...) Żaden (...) człowiek w żadnym rządzie, o ile jest naprawdę rządzącym, nie patrzy własnego interesu ani go nie zaleca, tylko dba o interes poddanego i tego, dla którego pracuje; zawsze mając na oku to, co leży w interesie poddanych i co im przystoi - z myślą o tym mówi wszystko, co mówi, i robi to wszystko, co robi."8) Nadrzędność rozumu miała być taką forma zabezpieczenia, gdyby prawa okazywałyby się niedostatecznym narzędziem sprawnego kierowania sprawiedliwym [w mniemaniu Platona] państwem. Jego intencje były jak najbardziej szczere. Pragnął normalności, a za stan normalny uważał rządy aristoi. Kto by się z nim nie zgodził w pragnieniu szczęśliwego społeczeństwa? Ale do szczęścia (i sprawiedliwości) dochodzi się powoli i z mozołem. Trzeba pokonywać opory "materii" ludzkiej i nagromadzonych przesądów. Platon jest wyznawcą maksymy: "Po trupach do celu". Jakże inaczej nazwać uznanie przez niego konieczności głoszenia wielu matactw, aby ustanowić i utrzymać państwo idealne? I matactwa te mieli głosić filozofowie, którzy od niczego dalej nie stoją niż od fałszu (czyli niebytu). Aby wystarczająco udokumentować to, przyznaję, odważne stanowisko, posłużę się cytatami z samego "Państwa" i komentarzami znawcy Platona - Władysława Witwickiego. Punktem wyjścia może być przytoczony wyżej cytat ósmy. Platon daje filozofom bardzo silne narzędzie do ręki, gdy mówi, że rządzący zawsze dba o interes poddanego i zawsze ma na oku to, co rządzonemu przystoi. To filozof określa, co leży w interesie poddanego i co mu przystoi. Wynika to z jego profesji - on jest wyrocznią we wszystkich dziedzinach. Rzeczywiście, za czasów Platona filozofowie mieli chyba najbardziej wszechstronną wiedzę. Ale żeby byli nieomylni? Platon zdawał sobie sprawę z ludzkich ograniczeń, nawet ograniczeń Agentów Dobra (pozwolę sobie tak nazwać filozofów, którzy mieliby spełniać kryteria Platona). Cóż, pozostało mu więc przyjęcie kryterium roboczej nieomylności: za nieomylnego należało przyjąć najmniej omylnego. Co za straszliwe konsekwencje mogłoby to mieć dla poddanych, dla których władca miał być sprawiedliwym opiekunem! Tylko ludzie wychowani od urodzenia w takim ustroju, nie znający dla niego alternatywy, ani nie posiadający wiedzy o okresie "pra-idealnym" mogliby pogodzić się ze swoim losem i pracować dla ustroju.**) Odpowiednia, nie dopuszczająca głosu sprzeciwu propaganda dopełniałaby całości. Mieliśmy już próby zaprowadzenia podobnych ustrojów. Nie były one tak udane, jak to opisuje "Politeia", ale i założenia programowe były nieco inne; w żadnym z ustrojów: faszystowskim czy komunistycznym nie udawało się "wyhodować" ludzi, którzy nie znaliby zupełnie historii. W państwie idealnym byłoby to niewybaczalne uchybienie... "Fałsz zawarty w słowach, kiedy i w stosunku do kogo jest użyteczny? Tak że nie zasługuje na nienawiść? Czy nie w stosunku do wrogów i w stosunku do tak zwanych przyjaciół, kiedy skutkiem obłąkania albo jakiejś głupoty gotowi są zrobić coś złego? Wtedy, żeby to odwrócić, kłamstwo staje się użyteczne. Jak lekarstwo."9) W grece lekarstwo i trucizna to jeden wyraz. To co jest lekarstwem dla chorego państwa, może stać się trucizną dla obywateli. Platońskie kłamstwo nie tylko leczy, ale i zapobiega. Trzeba użyć go wpierw do ustanowienia państwa, a potem do leczenia, a czasem w konsekwencji - do usuwania trawionych gorączką organów. Oto metoda filozofa: fałszem działać na fałsz, wtedy dojdziemy do prawdy. Zaiste interesujący sposób postępowania; dopóki nie jesteśmy przy władzy zwalczajmy fałszywe ludzkie mniemania słowami prawdy (patrz: ks. VII, filozof powracający do jaskini i opowiadający o Idei Dobra współobywatelom), a jeżeli już rządzimy, chwytajmy się dowolnych sposobów dla zagwarantowania sprawiedliwości państwa. Niestety, władza filozofa (jak każda władza) na pstrym koniu jeździ i jeżeli nie będzie się on zabezpieczał przed upadkiem, na jego miejsce może dostać się ktoś gorszy. Zestawmy powyższe myśli na temat władców z przemyśleniami Platona o poddanych. "(...) ludzie dojrzali (...) powinni być wolni i więcej się niewoli bać niżeli śmierci."10) Zniewolenie fałszem jest chyba najcięższym ze zniewolenień. Arystokles, który w nauce o moralności posiłkował się sokratejską koncepcją intelektualizmu etycznego uważał, że zło pochodzi z głupoty i pożądliwości ludzkiej. Ludzie, którzy pragnęliby poznać prawdziwą historię państwa, dążyliby do prawdy. Nie dopuszczanie do tego, a więc utrzymywanie ich w głupocie nawet w imię najszczytniejszej idei jest złem. Czy tego pragnąłby twórca "Politei"? O nie! A więc istniałyby dwie prawdy - ezoteryczna, dla władców-filozofów i spreparowana, dla ludu. Trąci to sofistyką. Chociaż może według Platona ustroje nieidealne są tak oddalone od prawdy, że to one są fałszywe i z tego powodu nie powinno się o nich mówić? Nie mówić, ale i nie wiedzieć. Pozostawienie przez ustanowicieli państwa jakichkolwiek informacji o przeszłości byłoby pogrzebaniem swojego dzieła jeszcze przed narodzeniem. Mógłby się znaleźć ktoś w przyszłości - na przykład filozof, który zszedł na niewłaściwą drogę - pragnący urzeczywistnienia innej doktryny społeczno-politycznej. Jakże łatwiej byłoby mu działać, gdyby wiedział, że miał poprzedników! W konsekwencji pierwsze pokolenie władców-filozofów musiałoby zmazać wszelkie znaki wskazujące nawet ich następcom odmienne sposoby zarządzania państwem i hodowlą ludzi. Nie jest to jednak możliwe - nauka o państwie musi zawierać twierdzenia o jego zwyrodnieniach. Czy tu Platon posunąłby się tak daleko, aby uszczuplić filozofię dla dobra jej samej? "(...) Bez porządku obcować ze sobą czy co tam innego robić, to ani zbożne nie jest w mieście ludzi szczęśliwych, ani na to nie pozwolą rządzący."11) Tak więc i kontrola stosunków seksualnych. Niby losowanie, ale rządzący czuwają i gdyby co nie szło po ich myśli, wiedzą jak losy zestawiać12) I jeżeli chodzi o uświęcenie poległych za ojczyznę, to Platon "gotów (...) szerzyć o nich mniemania, które sam, jeśli sądzić według księgi II i III, uważa za pożyteczne bajki (...)."13) Wszędzie fałsz. Czy życie człowieka nie polega także na braku szczęśliwości? Czy poszukując prawdy nie godzimy się na jakiekolwiek jej oblicze? Na czym polegałoby to umiłowanie prawdy, jak nie na przyjęciu prawdy każdej; "(...) by wszelką pożądaność złożyć w ofierze prawdzie, wszelkiej prawdzie, nawet prostackiej, cierpkiej, szkaradnej, wstrętnej, (...) niemoralnej prawdzie..."14) Ludzie zamieszkujący państwo idealne niewiele różnią się od zwierząt, które bezrefleksyjnie podążają za pasterzem kierującym nimi sforą psów. Co Platon pisze dalej? W księdze szóstej deklaruje: " (...) Jeżeli chodzi o natury filozofów, to zgódźmy się, oni zawszę kochają tę naukę, która im odsłania coś z owej istoty rzeczy, z tej która istnieje zawsze (...). Oni ją zawsze kochają, i nie są skłonni odrzucać jej żadnej cząstki ani małej, ani większej, ani godniejszej, ani mniej godnej."15) I dalej: "(...) Żeby (filozofowie - przypis mój) dobrowolnie w żadne sposób fałszu nie przyjmowali; nienawidzili go, a kochali prawdę. (...) Kto kocha coś z natury, ten musi kochać wszystko, co jest pokrewne i bliskie przedmiotom kochania."16) Trudno o bardziej wyraźny przykład zaprzeczania sobie. Filozof musiałby być w istocie być arcyskomplikowaną naturą, żeby pogodzić w sobie wymienione w cytatach dążenia. Pozostaje jeszcze kwestia, z jakiego ustroju najlepiej dokonać przekształcenia w państwo idealne. Pomysł Platona z wyprawieniem starych ludzi na wieś i zorganizowaniu idealnego państwa z odpowiednio wychowanych dzieci najlepiej możnaby zrealizować w tyranii. Usunięcie - eufemistycznie, a zamordowanie - po prostu pamiętających stary ustrój tam byłoby najłatwiejsze do zrealizowania. Umiłowanie prawdy wymaga poświęceń, a realizowanie teorii w praktyce - konsekwencji.
Przypisy:
Bibliografia:
© Michał Bukowski. Jakiekolwiek zwielokrotnianie, rozpowszechniane, cytowanie czy inne wykorzystywanie pracy musi zostać uzgodnione z autorem. Praca ta chroniona jest prawem autorskim oraz porozumieniami międzynarodowymi o prawie autorskim; naruszenie tych praw podlega odpowiedzialności cywilnej i karnej. |
||
|
|
|||