bukwa.com: filozofia | rpg | forum D&D | galeria kontakt | drukuj
Moje prace Prawa i krzywda zwierząt

Tu jesteś:
Filozofia >
Moje prace

Tom Regan "Prawa i krzywda zwierząt" (Etyka 18/1980)

Tom Regan - prof. filozofii w North Carolina State University, autor licznych artykułów dotyczących etyki ekologicznej, m. in. The Moral Basis of Vegeterianism (1975), współredaktor Animal Rights and Human Obligations (1976), redaktor Matters of Life and Death (1979).

Tom Regan zaczyna swój artykuł od przytoczenia wstrząsających opisów zabijania i męczenia zwierząt. Zarówno prezentacja tych opisów, jak i przytaczanie danych statystycznych uświadamiających skalę wspomnianych praktyk, mają w zamierzeniu autora wstrząsnąć czytelnikiem. Zapoznającemu się z artykułem trudno oprzeć się współczuciu dla traktowanych w okrutny sposób zwierząt; wrażenie repulsji powstaje zarówno w stosunku do rybaków polujących na wieloryby przy pomocy dynamitu, do myśliwego uśmiercającego matkę małego gibbona, aby dostarczyć go do ogrodu zoologicznego, czy wreszcie do naukowca beznamiętnie wprowadzającego do oka doświadczalnego królika skoncentrowany roztwór drażniącej substancji.

Prezentacja przykładów dręczenia i mordowania zwierząt utwierdzi w przekonaniach jedynie osoby o wyrobionej uprzednio ocenie moralnej takich aktów. Tom Regan zauważa słusznie, że zdaje sprawę tylko z pewnego zjawiska - historyczna i geograficzna powszechność zabijania zwierząt nie implikuje oceny, czy postępowanie takie jest słuszne, czy nie. Dane statystyczne mogą jednoznacznie wpływać na ocenę ekonomiczną czy medyczną jedzenia zwierząt - na ich podstawie można wykazać, że uprawianie paszy przeznaczonej na karmę dla zwierząt hodowlanych jest mniej opłacalne od uprawy zbóż i warzyw, zaspokajającej głód większej liczby osób, albo też to, że osoby spożywające mięso częściej chorują na raka. Argumentacja taka w dziedzinie etyki normatywnej nie sprawdza się; trzeba znaleźć inne metody dowodzące niesłuszności wyrządzania krzywd zwierzętom. O niesłuszności takiej przekonany jest profesor Regan, ale zdaje sobie sprawę, że autorytet jego osoby nie jest wystarczający do upowszechnienia właściwego mu stanowiska.

Autor artykułu stwierdza, że dojście do dobrze uzasadnionego rozwiązania kwestii stosunku ludzi do zwierząt jest zadaniem trudnym i nie może sprowadzić się do prostego stwierdzenia, że "wszelkie życie jest święte". Uznanie takiego twierdzenia nie rozwiązuje bardzo wielu kwestii takich, jak na przykład "Co zrobić, gdy życie jednej istoty jest zależne od śmierci innej?". Podając bardziej szczegółowe sformułowanie tego problemu: "Co należy zrobić, gdy interesy jednej żywej istoty z królestwa zwierząt stoją w obserwowalnej sprzeczności z interesami innej?" autor nakreśla ramy swoich rozważań. Otóż pragnie on poddać ocenie celowe zadawanie bólu i zabijanie zwierząt, poprzez naświetlenie istotnych moralnie dla tego procederu faktów. Jego spekulacja ma prowadzić do racjonalnego (a więc nie odwołującego się do uczuć) rozwiązania problemu. Aby rozstrzygnąć kwestię istnienia praw zwierząt autor proponuje czytelnikowi zapoznanie się i analizę wybranych teorii etycznych. Regana mniej ciekawi pytanie "Czy męczenie zwierząt jest złe?", lecz raczej dlaczego jest złe. Pragnie on zatem dojść w swoim rozumowaniu do zasad naczelnych, na których można by było oprzeć teorię praw zwierząt.

Pierwszym z omawianych systemów jest teoria postępowania wobec zwierząt przypisywana Immanuelowi Kantowi. Stanowisko Kanta (a jak jest to podawane w tekście także i Locke'a oraz św. Tomasza z Akwinu) głosi, że cierpienie zwierząt jest istotne o tyle, o ile wpływa na negatywne traktowanie istot ludzkich. Z takiego stwierdzenia nie wynika jednak jeszcze, czy należy odrzucać postępowanie prowadzące do wyrządzania krzywdy zwierzętom. Można sobie bowiem wyobrazić jednostkę, która odnosiłaby się negatywnie do istot zwierzęcych, a nie przejawiałaby takiego nastawienia w stosunku do ludzi. Jednakże Kant zauważa, że złe traktowanie zwierząt prowadzi do okrucieństwa wobec istot ludzkich, co w obrębie jego systemu jest potępione z całą surowością.

Drugim prezentowanym stanowiskiem są postawy Petera Singera i Richarda Rydera oparte w głównej mierze o system etyczny Jeremiego Benthama. Za kryterium poszanowania zwierząt przyjmuje się tutaj ich zdolność do odczuwania cierpienia. I tak skoro odrzucamy rasizm i nacjonalizm, czyli przekonanie o wartości ludzi ze względu na kolor skóry bądź przynależności do konkretnego narodu, to powinniśmy odrzucać także speciesim (szowinizm gatunkowy). Liczba nóg, sposób poruszania się, środowisko zamieszkania czy stopień rozwoju umysłowego (bo przecież dorosły koń bądź pies są rozumniejsze od miesięcznego dziecka) nie powinny wpływać na eliminację interesów nie-ludzi. W ten sposób wskazuje się, że stanowisko kantowskie jest pewnym rodzajem szowinizmu gatunkowego i jako takie powinno być odrzucone.

Tom Regan omawia w swoim artykule tylko dwa spośród wielu stanowisk etycznych, jakie można zająć w sporze o prawa zwierząt. Można przypuszczać, że skromna liczba prezentowanych stanowisk wymuszona jest formą narzucaną przez artykuł naukowy; natomiast brak prezentacji stanowisk ustosunkowujących się negatywnie do zwierząt spowodowany jest chęcią przyjrzenia się szczegółowo poprawności wywodów stosowanych w etykach pro-zwierzęcych. Innymi słowy profesor Regan pragnie skupić się na znalezieniu takiego uzasadnienia dla teorii praw zwierząt, którego podważenie byłoby niemożliwe bądź nacechowane wyjątkową trudnością.

Szczególna uwaga autora artykułu skupia się analizie poglądów obozu obrońców praw zwierząt. Pragnie on wzmocnienia myśli tego obozu i dlatego porusza kwestie pewnych sformułowań, które choć w intencji mają służyć, niestety szkodzą sprawie godnego traktowania istot zwierzęcych. Jego krytyka obraca się najpierw ku stowarzyszeniom działającym na rzecz zwierząt, które dla podkreślenia determinacji swojego działania umieszczają w nazwie towarzystwa sformułowania takie jak "przeciwdziałanie okrucieństwu". Regan zauważa, że okrucieństwo to odczuwanie przyjemności w zadawaniu cierpienia innemu stworzeniu. Na mocy tej wykładni wiele osób, choć zabija zwierzęta, nie jest okrutne. Wykładnia, z którą zgadza się autor, może dać do ręki oręż osobom lekceważącym prawa zwierząt, bo odparcie przez nie twierdzenia o swoim okrucieństwie może upewnić je w ich skądinąd negatywnym postępowaniu. Regan zaleca zatem uwagę w postępowaniu osób przychylnych prawom zwierząt, by ich niebaczne sformułowania nie obróciły się przeciwko nim.

Po passusie poświęconym organizacjom walki z okrucieństwem autor przygląda się szczegółowo najlepiej w jego ocenie uzasadnionej teorii poszanowania zwierząt - utylitaryzmowi. Stanowisko to zostaje przedstawione przez autora jako oparte na dwóch podstawowych zasadach. Pierwsza z nich - zasada równości interesów - głosi, iż potrzeby i pragnienia różnych istot posiadające dla nich taką samą wagę, są równie wartościowe niezależnie od tego, czym bądź kim są te istoty. Druga - zasada użyteczności - twierdzi, że powinniśmy postępować tak, aby uzyskiwać jak największą przewagę dobra nad złem. Obie te zasady dotyczą wszystkich istot odczuwających, a więc ludzi i zwierząt.

Cytowany Peter Singer twierdzi, że konsekwentny utylitarysta powinien zostać wegetarianinem i oponować wobec poważnej części badań naukowych wymagających użycia zwierząt. Podstawą do takich konkluzji jest pierwsza z przytoczonych zasad. Mamy bowiem podstawy, aby uznawać, że zwierzęta nie chcą cierpieć, a ich interes jest równoważny ludzkiemu. Skoro zatem sprzeciwiamy się ludożerstwu oraz eksperymentom na ludziach, to powinniśmy zaprzestać jeść mięsa i sprzeciwiać się, choć niecałkowicie, wiwisekcji. Wydaje mi się, że rozumowanie to ma niestety wszelkie wady spekulacji utylitarystycznej; realizacja w praktyce zaleceń Singera wydaje się być trudna do zrealizowania. Jak bowiem moglibyśmy wycenić, kto cierpi bardziej - człowiek umierający na złośliwy nowotwór, czy zwierze poddawane podobnym do tortur eksperymentom medycznym, które mogą - choć nie muszą - wskazać drogę do odnalezienia leczącego chorobę specyfiku?

Innego rodzaju obiekcje wysuwa wobec teorii utylitarystycznej profesor Regan. Otóż uznaje on, że można zrównywać interesy różnych istot, lecz istoty te traktować odmiennie. Można mieć pewien rodzaj obowiązków albo specyficzne nastawienie emocjonalne wobec jednej istoty i pomagać tylko jej, jednocześnie nie czyniąc nic złego. Jako przykład potwierdzający tą tezę autor podaje sytuację, w której jego syn wraz ze swoim rówieśnikiem pragną dostać się na studia. Nie widzi on nic nagannego w pomaganiu tylko swojemu synowi. Odmienne traktowanie jednostek o równych interesach nie jest według Regana samo przez się pogwałceniem zasady równości interesów. Powstaje tu problem: czy usprawiedliwione jest uprzywilejowanie istot w jakiś sposób nam bliższych? Jeżeli tak - a tego pragnąłby autor omawianego artykułu - to sprowadza nas to z powrotem do pewnej wersji szowinizmu; jeżeli preferujemy swoje potomstwo nad inne do szowinizmu familijnego, a jeśli preferujemy członków własnej nacji - do szowinizmu narodowego. Nie wydaje się by autor był explicite zwolennikiem jakiegokolwiek szowinizmu, lecz taką właśnie wydaje się być konsekwencja wypływająca z jego rozumowania. Stanowisko to jest słabą wersją szowinizmu, którą - jak się wydaje - skłonna byłaby zaakceptować większość ludzi. Jej sformułowanie mogłoby zostać wyartykułowane w następujący sposób: "Jeżeli rozpatrujemy identyczne interesy dwóch istot (ludzkich bądź zwierzęcych), to będziemy tak postępować, aby dążyć do zapewnienia interesów istoty nam bliższej, nawet kosztem uszczerbku interesów drugiej z nich". Jeżeli przyjmiemy tą zasadę, to będziemy się zawsze starać bezstronnie rozstrzygać konflikty różnych racji. Jeżeli jednak natrafimy na konflikt racji równosilnych, to arbitralnie skierujemy nasze działanie ku pomocy istoty przez nas preferowanej. Odrzucenie powyższej zasady pozbawi nas możliwości podejmowania decyzji w ostatniej z wymienionych sytuacji.

Następna uwaga autora o utylitaryźmie Singera dotyczy faktu, że posiłkując się zasadą użyteczności i równości interesów można by doprowadzić do któregoś z szowinizmów. Według Regana uznawanie równości interesów różnych podmiotów nie musi być tożsame z nadaniem im identycznych praw umożliwiających realizację ich interesów. Zasada użyteczności mogłaby w tej sytuacji zostać użyta przez prawodawcę do dyskryminacji pewnych podmiotów ze względu na zwiększenie dobra ogółu. Regan stwierdza "Tak więc utylitaryzm, wbrew początkowym zapowiedziom, nie daje nam ostatecznie solidnej podstawy do eliminacji wszelkich istniejących form rasizmu i (...) szowinizmu gatunkowego." Niestety - omówiona przeze mnie dotychczasowa propozycja autora prowadzi do tego samego.

Po analizie stanowiska opartego początkowo na przemyśleniach Benthama autor artykułu przystępuje do podania własnego rozwiązania pozytywnego. Aby uchronić się przed niepożądanymi, a możliwymi konsekwencjami utylitaryzmu, pragnie on posłużyć się następującym rozumowaniem:
Primo - Istnieją prawa człowieka,
Secundo - Z faktu istnienia praw ludzkich wynika istnienie praw zwierzęcych.

Aby skonsolidować swoje poglądy nazywane później "stanowiskiem praw" autor wprowadza tezę, że prawa jednostki są ważniejsze niż cele grupy. Bardzo trudno jest określić warunki, kiedy teza ta przestawałaby obowiązywać. Należy jednak nadmienić, iż sytuacje takie zdarzają się. Dzieje się tak wtedy, gdy "istnieją mocne podstawy do przypuszczenia, że zgoda na skrzywdzenie jednostki jest jedynym realnym sposobem na zapobieżenie znacznie większej krzywdzie innych niewinnych osób." Autor tekstu przyznaje, że warunek ten kryje wiele niejasności. Kto miałby określać, czy zachodzi taka sytuacja? (Pamiętajmy, że zwierzęta nie mogą zabrać głosu w tej sprawi i skazane są na wyrokowanie człowieka). Na jakiej zasadzie określać prawdopodobieństwo zapobieżenia większej krzywdzie? Jaka krzywda jest krzywdą znacznie większą? Na te pytania autor nie udziela czytelnikowi odpowiedzi. Poza tym - na co należy zwrócić uwagę - zawieszenie praw jednostki do tego, aby nie być krzywdzoną nie gwarantuje uniknięcia znacznie większej krzywdy. Skrzywdzenie jednostki wydaje się być w takiej sytuacji warunkiem koniecznym, choć być może niewystarczającym.

Pozytywną konsekwencja teorii Regana jest fakt, że trud dowodzenia i uzasadniania swojego postępowania w przypadku zawieszania praw jednostki spływa na potencjalnego krzywdziciela. Autorowi narzuca się zatem pytanie: Czy zwierzęta mają prawo, aby nie być krzywdzone? Pytanie to bierze się stąd, że nie zostało uzasadnione do tej pory przejście pomiędzy twierdzeniem o prawach człowieka a twierdzeniem o prawach zwierząt ("Jeżeli ludzie mają pewne prawa, to zwierzęta także"). Aby dowieść takiej zależności autor podejmuje analizę praw człowieka. Dlaczego uznajemy, że człowiek posiada jakieś prawa? Regan odpowiada (inspirując się ujęciem kantowskim), że każda istota ludzka ma przyrodzoną, wolną od arbitralnych rozstrzygnięć, wartość. Wartość ta jest niezależna od jej umiejętności i użyteczności.

Prawa człowieka zatem oparte są na wartości jednostek. Najważniejszym z tych praw jest prawo do niebycia krzywdzonym. Co jednak jest takiego specjalnego w fakcie bycia istotą człowieczą? Co leży u podstaw przypisywanej jej wartości przyrodzonej?

Istoty ludzkie - według autora - posiadają taką wartość, ponieważ każda z nich jest podmiotem (lepszego bądź gorszego dla siebie) życia, niezależnie od tego, czy ktokolwiek inny to uznaje. Jak można zobaczyć w rozumowaniu profesora Regana uzasadnienie dla praw człowieka przesunęło się od tego, że ludzie mają niezbywalną, niezależną wartość do tego, że istoty ludzkie są nośnikami wartościowego dla nich życia. 'Życie' zatem jest w tej kwestii ostatecznym uzasadnieniem.

Czy da się tą samą argumentacje zastosować do zwierząt? Posługując się wypracowaną metodą można dowodzić, że argumentacja powyższa odnosi się do wszystkich gatunków, których przedstawiciele są nośnikami istotnego dla nich życia. Życie to jest dla nich istotne niezależnie w sensie logicznym od tego, czy jest ono cenione przez kogoś innego. Zwierzęta mają zatem prawo do tego, aby nie być krzywdzone.

Ponieważ jednak zwierzęta nie mogą się upominać o swoje prawa, tym większe są nasze wobec nich obowiązki.

© Michał Bukowski. Jakiekolwiek zwielokrotnianie, rozpowszechniane, cytowanie czy inne wykorzystywanie pracy musi zostać uzgodnione z autorem. Praca ta chroniona jest prawem autorskim oraz porozumieniami międzynarodowymi o prawie autorskim; naruszenie tych praw podlega odpowiedzialności cywilnej i karnej.

Na górę strony